poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Yeti



Włochaci faceci są męscy. Lubię jak mężczyzna ma dorodne włosy na nogach, klacie, ale mega mnie jara również nieogolony kutas i jaja. Zanurzanie ryja w przepoconych i ospermionych łonowcach jest mega podniecające. Stąd bardzo dobrze wspominam jedno spotkanie z masterem. Żaden z nas nie miał lokum więc padło na plener w wieczornych godzinach. Była zima. Na dworze był śnieg i mega zimno, ale chcica robi swoje. Umówiliśmy się mimo wszystko na auto. Podjechał o wyznaczonej godzinie na miejsce. Facet koło 38 lat o męskich rysach twarz, ubrany na sportowo. Na twarzy miał dniowy gęsty i gruby zarost. Nie zdążyłem nawet dobrze wejść i mu się przyglądnąć, a już poszedł pierwszy rozkaz.

- Rozbieraj się do naga

W samochodzie było ciepło, a mnie jeszcze dodatkowo grzało od środka podniecenie. Ruszyliśmy, a ja szybko zdjąłem z siebie wszystkie ciuchy, które rzuciłem na tylnie siedzenie. Zostałem zupełnie nago, ze sterczącym fiutem. Jechaliśmy do nieokreślonego miejsca. Gdzieś w las, gdzie będzie mógł się mną zająć. On jednak nie zamierzał marnować czasu. Zsunął spodnie ukazując swojego sporego jeszcze nie stojącego, choć lekko nabrzmiałego kutasa z gęstym ciemnym buszem dookoła.

- Opierdalasz cwelasie – rzucił, kiedy chwycił mnie za włosy i przyciągnął do kutasa.

Zanim posmakowałem główkę jego chuja i zacząłem robić mu laskę, dotarła do mnie woń przez kilka dni nie mytego przyrodzenia. Charakterystyczny zapach szczochów, potu i spermy. Lubię ten klimat. Nie ominął mnie też widok jego brzucha i klaty. Cały był zarośnięty gęstymi włosami. Wyglądał jak goryl, ale mnie to podniecało. Łyknąłem go od razu całego i zacząłem intensywnie ssać. Chwilę potem dławiłem się sporym gnatem. On zadowolony szukał miejscowy, zupełnie do mnie nie gadająć. Ja miałem zajmować się swoim, on prowadził. W pewnym momencie odciągnął mnie i skierował na obwisłe jaja. Nie musiał dawać żadnego polecenia. Ja wiedziałem co robić. Zacząłem językiem pieścić jego mosznę, przy tym liżąc zlepione od zaschniętej spermy włoski. Później znów przyciągnął mnie do kutasa.

- Trochę zwolnij. Mamy jeszcze czas. Zaraz będziemy.

W opierdalaniu laski jestem dobry, z czego jestem dumny. Częśto kolesie chwalą mnie za to jak sprawnie łykam kutasy. Przystopowałem więc trochę tym razem, żeby koleś się nie spuścił teraz. Zjechaliśmy na jakieś pobocze. Ja nadal pieściłem jego główkę kutasa, ale już spokojniej. Mineliśmy jakiś samochód, stojący na poboczu, w którym jakas para hetero się zabawiała. Jakaś młoda dziewczyna robiła loda jakiemuś kolesiowi. Pojechaliśmy dalej. Stanęliśmy, a on kazał mi wyjść. Było zimno więc spojrzałem na niego niepewnie.

- Co jest kurwa. Wytrzymasz. Sam chciałeś się dzisiaj spotkać to nie protestuj. Moje adiki są do ojebania. – nago jedynie w butach i soxach na nogach wyszedłem. Cały drżałem od zimna, ale przed samochodem zacząłem polerować jego obuwie. Nike centymetr po centymetrze stawał się czysty, a on jeszcze naharał mi, aby było mi prościej.

- Teraz podeszwa chuju – rzucił podnosząc odpowiednio but. Tam było dużo roboty. Piasek już szeleścił mi pod językiem i między zębami. W końcu jednak były czyste i lśniące. Jeden i drugi. Wtedy zdjął buta i podsunął mi soxy. Kurwa jak one jebały. Niebo dla nosa. Zacząłem niuchać bez polecenia, a mu się to podobało. Zapomniałem na moment o całym zimnie, a kutas znów mi się wyprostował jak dzida. On w między czasie sobie walił i palił papierosa. Przerywał mi tylko, żeby napluć do ryja gęstą charą, która smakowała petem. Nie protestowałem przecież bo od tego jestem. Zaspokajania czyis zachcianek.

- Pociągniesz zaraz jeszcze tylko ci wypłuczemy usta. Stań tam przy samochodzie i otwórz szeroko ryj. Chce mi się lać – polecił, a ja grzecznie stanąłem w wyznaczonym miejscu.

On nawet nie zsuwał spodni. Wystawił tylko swojego chuja i zaczął szczać gęstym ciemno żółtym moczem, który parował w powietrzu. Smak jego moczu był bardzo nieprzyjemny. Kwaśno-gorzki. Pewnie dlatego, że palił. Kilka razy mi się ulało więc dostałem w pysk. Większość jednak wypiłem. Trochę polało mi się na klatę. Kiedy skończył nawet nie strzepał pały. Od razu przyciągnął mnie do siebie i zaczął wciskać jebiącego chuja w gardło. Gładko wchodził po same jaja, które obijały mi się o brodę, a jego włosy łonowe wchodziły mi w nos. Czułem ten zapach samca. W pewnym momencie zaczął znacznie przyśpieszać.

- Kurwa lecę – krzyknął dosłownie sekundę przed spustem, kiedy to zalał mój ryj potokiem ciepłej spermy, która też nie była przyjemna w smaku. Grzecznie ją połknąłem. Wypolerowałem mu chuja dobrze, aby był czysty i wstałem.

On skierował się do samochodu. Myślałem, że to już koniec zabawy. Więc poszedłem za nim i chciałem już otworzyć tylnie drzwi, żeby wziąć swoje ciuchy. On jednak spojrzał na mnie poirytowany, trzymając w dłoni paczkę z prezerwatywą, którą właśnie rozrywał. Jego pyta już wracała do formy. Znów pęczniał i wydawał się, że zaraz będzie równie wielki jak przed chwilą.

- Co ty młody odpierdalasz? – krzyknął po czym dodał – opieraj się o maskę, jeszcze z tobą nie skończyłem. Nie jechałem taki kawał, żeby teraz nie zamoczyć chuja. Wypnij lepiej dobrze pizdę bo ci ją ostro przeoram.

Trochę było mi zimno, ale bez protestów wypiąłem się przed maską. Starałem się nie dotykać jej, bo była zimna. On jednak ze sterczącym chujem podszedł do mnie od tyłu, uderzył kilka razy w pośladek gnatem i pchnął. Nie zdążyłem nawet nic powiedzieć, kiedy uderzyłem o samochód, a on wpakował mi chuja po same jaja. Zawyłem przeraźliwie, kiedy poczułem jego jaja obijające się o moje pośladki i jego zarost. On jednak zaczął mnie już ostro jebać bez poślizgu i hamulców.

-Krzycz sobie do woli. I tak nikt cię nie usłyszy. Przecież lubisz być totalnie zeszmacony. Proś, żebym nie przestawał.

- Proszę rżnij mnie jeszcze ostrzej.

- Spoko. Sam chciałeś. – zaśmiał się przyśpieszając jeszcze tempa.

Moje jęki rozdzierały ciszę i charakterystyczne klaskanie jego ciała o moje. Nadziewał mnie ostro po same jaja, aby po chwili wyjmować go prawie całego z mojego dupska. Jebał mnie dobre półgodziny bez postojów. Zawsze po jednym spuście facet może dłużej ruchać. On jednak był w tym naprawdę dobry. Zajebisty. Już miałem dosyć, a było mi mega gorąco.

- O kurwa. O zajebiście. O tak – krzyczał, kiedy dochodził.

Spuścił się w gumie. Zaraz potem szybko wyjął chuje ze mnie i zdjął prezerwatywę, którą rzucił na bok. Klepnął mnie w pośladki.

- Dobry jesteś – pochwalił i skierował się do samochodu. Ja się jeszcze chwilę musiałem pozbierać i wróciłem za nim, żeby się ubrać. On wytarł się już, ale jak się okazało w moją koszulkę. Na szczęście i tak było ciemno, więc nikt mnie nie zobaczy. Pojechaliśmy na krótkiej jałowej rozmowie do miasta. On mnie wysadził i tak się rozstaliśmy.

niedziela, 31 lipca 2016

Trenowanie w mieszkaniu

Jest to następne cwelenie z masterem, który mnie kiedyś trenował w plenerze. Przez pewien czas nie mieliśmy czasu. Albo ja byłem zapracowany, albo on nie miał możliwości. W końcu jednak spisaliśmy się sms'ami na spotkanie. Miał wolną chatę, a więc mogliśmy zabawić się w lepszych warunkach. Umówiliśmy się wcześnie rano w poniedziałek. Mieszkaliśmy od siebie koło czterdziestu minut drogi. Miałem więc ubrać się w dres i przebiec drogę nas dzielącą.

Wcześnie rano się obudziłem. Wstałem, umyłem się i przebrałem w sportowy strój. Założyłem na giry kilkudniowe soxy, w których zawsze biegam. Na własny smród jebiących skarpet i myśl o zbliżającej się akcji, kutas mi sterczał. Wziąłem telefon, założyłem słuchawki na uszy i pobiegłem w stronę celu. Nie śpieszyłem się specjalnie, ponieważ miałem jeszcze trochę czasu w zapasie. Wybrałem się za szybko do niego, więc mogłem sobie dłużej pobiegać. Zrobiłem zresztą jedna przerwę bo się trochę zmachałem. Kiedy byłem w okolicy dostałem smsa z dokładnym numerem klatki i mieszkania, bo wcześniej wskazał mi tylko na mapie google blok. Byłem już w okolicy, więc przyśpieszyłem, żeby Pan nie musiał na mnie czekać. Nacisnąłem 14 na domofonie. Drzwi od klatki od razu się prawie otworzyły. Najwyraźniej wypatrywał mnie. Sprintem wbiegłem na czwarte piętro. Pot lał się po mnie jak głupi. Wcześniej od tego długiego biegania po okolicy, a teraz jeszcze po wysiłku ze schodami. Na górze były tylko jedne drzwi, które czekały otwarte na mnie. Wszedłem do środka. On był ubrany tylko w krótkie spodenki, w których chodzi po mieszkaniu i białe soxy. Właśnie na dłonie zakładał jakieś rękawiczki. Miał odsłoniętą ładnie podkreśloną klatę przez mięśnie, ale nie był jakoś szczególnie zbudowany.

- No rozbieraj się, na co czekasz? - spojrzał na mnie poirytowany. Zacząłem z siebie zdejmować kolejne partie ciuchów. On dodał jeszcze w woli wyjaśnienia - wszystko masz zdjąć.

- Tak jest Panie.

On w między czasie zamknął drzwi i przeszedł do pokoju coś przygotować. Poskładałem ciuchy w kostkę, na samej górze dałem brudne soxy. Stałem na baczność w przedpokoju, patrząc się w ziemię, czekając na dalsze polecenia.




środa, 6 lipca 2016

Pierwszy raz w darkroomie

Pierwszy raz w darkroomie

    Pojechałem na imprezę do HAHu w Poznaniu. Razem ze znajomymi planowaliśmy poszaleć. Przed wejściem do klubu trochę wypiliśmy i już szumiało w głowie. Na początku w swoim towarzystwie bawiliśmy się, doprawialiśmy się drinkami i łowiliśmy jakiś fajnych gości na parkiecie. Na górze pełno ludzi. Nawet dobrze nie można było potańczyć, ale z drugiej strony dużo fajnie zbudowany ziomków, o których można było wyrwać lub się poocierać. Koło pierwszej zgubiłem swoich znajomych. Zupełnie nie narzekałem bo jeden łysy wyższy ziomek w opiętej koszulce na ramiączkach dotrzymywał mi towarzystwa. Gościu pierwsza klasa. Barczysty. Łape miał jak cztery moje. Silne rysy twarzy. Dość przystojny. Dobrze się gadało i tańczyło. Trochę się też go pomacało przez ciuchy. Już więcej nie piłem, choć on by jeszcze we mnie władował kilka shootów.

    Pewnie bym się z nim spiknął. Grubo po drugiej jacyś jego kumple wyłapali go z tłumu gorących spoconych ciał na piętrze. Stwierdzili, że się zbierają i wyszli razem z HAHu. Dobry towar na przelotny romans, albo przynajmniej nocne harce zwiał. Podał mi swoje dane i kazał znaleźć na fejsie. De facto później się z nim zgadałem na jakąś kawę na mieście. Teraz jednak zostałem sam, bo moi znajomi gdzieś znikli. Trochę pokręciłem się po parkietach i nigdzie ich nie widziałem. Wątpiłem, żeby zostawili mnie samego. Po prostu gdzieś mi umknęli, albo się mijaliśmy.

    Trochę z szumem w głowie, lekko sfrustrowany po straceniu dobrego towaru na resztę imprezy, nie mając co robić- poszedłem do darkroomu. Tym bardziej że jakiś typek  koło 30-40 lat wszedł przede mną. Jeansy, czarna koszulka, adidasy, czapeczka pumy, łańcuch na szyi, łysy łeb i postawny krok. Lubię takich. Nawet jak nie mają dużych gnatów to potrafią dobrze jebać.

Na początku szedłem głównym korytarzem i zatrzymałem się na rozgałęzieniu. I nie dlatego, że nie miałem lepszego zajęcia. Stał tam już jakiś gościu. Urok tych miejsc polega na tym, że nie wiesz na kogo trafiasz. Nie wiesz co do końca się stanie. Był wyższy ode mnie i większy. Bez problemu trafiłem na wybrzuszenie. Od razu trafiłem na boksy, bo miał rozpięte spodnie. Oj już czekał na mnie tam niezły gnacik. Chwilę pomasowałem mu chuja. On też zaczął mojego miętolić w dłoniach. Popchnął mnie dłonią do kabiny. Ledwo położył mi dłoń na głowie, a ja już klęczałem i łapczywie wyciągałem jego kutasa z gaci. Władowałem kutasa w ryj. Ziomek dobrze obdarzony z owłosionymi jajami, brzuchem i klatą. Zacząłem ciągnąć jak głupi, a w między czasie waliłem sobie.

Po kilku minutach koło mnie było jeszcze dwóch kolesi z suniętymi do kostek spodniami. Każdy miał już przygotowanego, sterczącego chuja, który czekał na dobry obciąg. Kiedy nie możesz stwierdzić po wzroku o ziomkach, zwracasz uwagę na coś innego. Kolejny ziomek miał standardowego kutasa, był świeżo ogolony i pachniał. Ledwo zacząłem się nim zajmować, a on już stękał jak głupi. Najpierw oblizałem trzon, a później zająłem się ssaniem żołędzia. Jedną ręką waliłem chuja poprzedniemu kolesiowi, a ten chyba się z kimś lizał. Wychylał się ciałem w tył, a ja naciągałem ostro jego kutasa.

Czas było spróbować trzeciego z kutasów. Mój ulubiony kształt kutasa. Zagięty w dół, idealnie wchodził w gardło. I gęste włosy na nabrzmiałych od spermy jajach. Chwycił pewnie moją głowę potężną dłonią i od razu wepchnął całego drąga w ryj, aż nie mogłem oddychać. Przytrzymał mnie tak chwilę, a ja dumnie nie zakrztusiłem się, ani nie próbowałem się wycofać. Ale i tak zebrały mi się hektolitry śliny, która spłynęła mi po brodzie od razu po wyjęciu. Taki oral właśnie lubię. Jak facet robi z mojego ryja masturbator. Jebie mnie ostro w gardło. Nie dał mnie już żadnemu z pozostałych. Oni musieli zadowolić się trzepaniem konia, kiedy ten facet ruchał mnie w pysk jak rasową kurwę. Dociskał mnie do swojego podbrzusza, na twarzy czułem jego gęste włosy łonowe. Cała akcja trwała kilkanaście minut. Ja już nie miałem siły łykać tego kutasa kiedy zaczął karmić mnie gorącym nasieniem. Ile tego było. Kurwa. Myślałem, że nie skończy. Nawet nie zczaiłem się jak zostaliśmy w kabinie w dwóch tylko. On wytarł pałę jeszcze w moją twarz, strzepnął ostatnie krople spermy i wyszedł. Mi dużo nie trzeba było. Kilka machnięć i zjebałem się na podłogę.

Z darkroomu wyszedłem usatysfakcjonowany z dobrej "imprezy". Poszedłem do łazienki, żeby trochę się ogarnąć. Przeczesałem ręką włosy i zgarnąłem resztki spermy. Umyłem pysk. No tak. Jeszcze zostały brudne spodnie. Sam na siebie się zjebałem.

Krótko po wyjściu złapałem jeszcze znajomych, którzy spojrzeli na mnie żartobliwie pytając:

- A ty gdzie byłeś? - a przecież po samych brudnych spodniach można było się kapnąć, gdzie spędziłem ten niedługi czas imprezy.

piątek, 3 czerwca 2016

Pomyłka



Bez zbędnych wstępów. Miałem ochotę na dobre ostre spotkanie. Włączyłem ginder i szukałem. Między mało konkretnymi kolesiami, starymi dziadami i grubasami ciężko było kogokolwiek znaleźć. W końcu napisał do mnie koleś bez zdjęcia profilowego, który zaczął mnie o coś wypytywać. Spytał się czy mi się nie podobało ostatnie cwelenie, bo nie napisałem znów. I nazwał mnie Jankiem. Na początku trochę pociągnąłem rozmowę, żeby ogarnąć się kto to jest. W końcu podesłał foto, a ja stwierdziłem, że pomylił się. Nie widziałem się z nim nigdy, nie mam na imię Janek i byłem tam krótko. W końcu jednak trochę pogadaliśmy. Wymieniliśmy się tym co kto co lubi i na co ma ochotę. I się umówiliśmy na cwelenie. Jakie miłe konsekwencje pomyłek.

Następnego dnia jeszcze się dogadaliśmy odnośnie spotkania. Wieczorem czekałem na umówionym miejscu przy garażach. Było trochę chłodnawo. Nie lubiłem tego, bo zawsze ma się zimne ręce, a jak tutaj dotknąć kutasa kolesia. Czekałem. Wlazłem na apkę i upewniłem się, czy będzie. On stwierdził, że już jedzie. Widziałem jak zbliża się. Kilometry po kilometrach. W końcu był całkiem blisko. Zacząłem go szukać wzrokiem. Mijały mnie samochody i w tym czasie, kiedy on powinien się pojawić, był jakiś niebieski mercedes. Dalej czekałem. W końcu zatrzymał się i napisał. „Gdzie jesteś?”. Wysłałem mu lokalizację. On: „widzę Cię”. Ten sam niebieski samochód do mnie podjechał. Wsiadłem. W środku siedział przystojny męski dresik. Zupełnie nie spodziewałem się, że będzie tak fajny. Trzydziestolatek. Lubię ten wiek. Wymieniliśmy się krótkimi „siema”. Krótka niezręczna rozmowa. W końcu wjechaliśmy w las. Zatrzymał auto, zgasił światła i wysiadł. Mnie nie musiał prosić, żebym podążył zaraz za nim. Stał przy aucie i właśnie wyjmował papierosa z paczki i przytknął sobie do ust. Ja do niego podszedłem.

- Na kolana kurwa – rzucił, a ja w sekundzie znalazłem się przy jego nike, które polerowałem jęzorem. On sobie palił i masował ręką kutasa przez dres. Patrzył władczo na mnie. Kazał mi kilka razy spojrzeć na niego z otwartym pyskiem, a on harał mi do ryja gęstą śliną. Wyglancowałem mu do czysta najpierw jednego, później drugiego buta. Gdy był zadowolony zagwizdał jak na kundla. Spojrzałem się na niego.